“Europejczycy zakładają spodnie w ten sam sposób w jaki robisz to ty”
Jakiś czas temu August obiecał, że przetłumaczy i opublikuje fragmenty bloga Susan Dunklee. Od tamtej pory minęło trochę czasu ale wszystko dlatego, że razem z Susan przygotowywaliśmy dla was coś specjalnego. Amerykanka napisała kilka zadań specjalnie dla czytelników “Z wysokości nartorolek”. Biatlonistka, ma talent nie tylko do sportu. Nałogowa czytelniczka beletrystyki historycznej i wszelkich wspomnień, ostatnio zakochana w twórczości Barbary Kingsolver, wykazuje także niezwykłe zacięcie literackie. Cytowane fragmenty pochodzą z bloga Susan, do którego link znajdziecie w panelu po prawej stronie. Zapraszam do wciągającej lektury.
Spoglądam przez okno. Wzdłuż trasy ustawione są już kamery telewizyjne. Kibice na całym świecie chcą widzieć, niemal poczuć wysiłek sportowców na każdym odcinku trasy. Wolontariusze mocują banery reklamowe, ustawiają wielkie, pompowane łuki z nazwami sponsorów. Na stadionie ustawiony jest już wielki telebim, na którym tysiące kibiców będą śledzić rywalizację. Świecą lampy, które sprawią, że środek nocy zamieni się w jasny dzień. Jak “mrówki robotnice” na stadionie uwijają się technicy wszystkich ekip. Wciąż smarują, testują, smarują, dyskutują, smarują, wiecznie skupieni. Które narty będą najlepsze? Którą mieszankę wybrać? Jeszcze kilka dni do mojego debiutu w Pucharze Świata. Już jestem zdenerwowana.
Od jakiegoś czasu wszyscy biatloniści w naszej drużynie mają swoje fun-page na facebooku i blogi. Większość ludzi w Stanach Zjednoczonych nie ma pojęcia o biatlonie. To niezwykły, emocjonujący sport. Naszym zadaniem jest popularyzacja dej dyscypliny w USA. Dzięki mediom społecznościowym mamy więcej narzędzi do budowania świadomości wśród amerykańskich kibiców. Żeby biatlon stał się w USA tak popularny jak w Europie, musimy uświadomić naszych rodaków, o istnieniu tego sportu. Dzięki internetowi możemy wziąć sprawy w swoje ręce.
Jedną z pierwszych rzeczy, które musiałyśmy zrobić w Ostersund, była kontrola sprzętu. Kiedy na nią przybyłyśmy niemieckie biatlonistki już tam były. Ludzie ze związku, odpowiedzialni za dokumentację, fotografowali sprzęt każdej z zawodniczek. Obok karabinu, na każdym zdjęciu znajdowała się kartka papieru z napisanym własnoręcznie nazwiskiem właścicielki. Wtedy zorientowałam się, że dziewczyna stojąca przede mną w kolejce trzyma kartkę z nazwiskiem… Neuner. Magdalena Neuner, celebrytka, jedna z największych biatlonistek. Nie wiedziałam jak zareagować. Pomyślałam, że wygląda tak ludzko, tak normalnie. Przypomniałam sobie co powiedział kiedyś mój ojciec: „Europejczycy mogą być szybsi ale pamiętaj, że co rano zakładają spodnie w ten sam sposób w jaki robisz to ty. Nie ma w nich nic magicznego”. Szok minął
W swoim debiutanckim sezonie chciałabym przede wszystkim dobrze się bawić. Upewnić się, że jestem w stanie spisać się na miarę możliwości w sytuacjach, kiedy znajduje się pod wielką presją. Gdybym zakwalifikowała się do biegu masowego byłabym niezwykle podekscytowana.
Wszystko, czego doświadczyłam w ciągu 48 godzin przed pierwszym startem, jest niezwykle odległe od biatlonu jaki znałam. Nawet maty strzeleckie wydają się jasno błyszczeć. Ich mocny zielony kolor rozprasza mnie. W jakiś tajemniczy sposób esencja i radość z uprawiania tego sportu została pogrzebana podczas ostatniej fazy przygotowań do Pucharu Świata. Muszę ją odnaleźć.
Latem cała drużyna spędziła mnóstwo czasu razem, na obozach przygotowawczych. Jonne Kahkonen, trener damskiej kadry, w ubiegłym roku przeniósł się z rodziną do Lake Placid. Per Nilsson, trener mężczyzn, na co dzień mieszka w Szwecji. Jednak zawsze podczas zgrupowań i obozów przylatuje do USA. To, że tak dobrze się znamy jest naszą mocną stroną. Nawzajem mobilizujemy się, żeby poprawić miejsca w klasyfikacji narodów. Rok temu byłyśmy 15., mężczyźni uplasowali się na 12. miejscu. W tym roku musi być lepiej.
Po prostu biegnij na nartach – powtarzałam do siebie. To niczym nie różni się od treningu.(…) Skupiłam się na utrzymaniu tempa na zakrętach i przyśpieszaniu na szczycie podbiegu. Tuż przed najtrudniejszym podbiegiem zbliżyłam się do zawodniczki w czerwono-żółto-czarnym stroju reprezentacji Niemiec. Utrzymałam jej rytm i pokonałyśmy wzniesienie razem. Zanim spostrzegłam byłyśmy na stadionie. Sprawdziłam wiatr, rzuciłam się na mate, przeładowałam karabin. Oddałam pięć strzałów, nie będąc w pełni świadoma co się dzieje. Dopiero kiedy skończyłam opadła adrenalina. Wszystkie celne!!!!(…) Na trasie członkowie sztabu szkoleniowego dopingowali mnie. Słyszałam tylko, że mam bardzo dobry czas biegu. Zdecydowali nie mówić mi, że po pierwszej wizycie na strzelnicy byłam trzecia.
Biegać na nartach zaczęłam kiedy miałam 2 lata. Rodzice zajmowali się tą dyscypliną na studiach. W drugiej połowie lat 70-tych, tata zakwalifikował się do kadry USA. W pierwszych zawodach biegaczek wzięłam udział kiedy miałam 5 lat. Pierwszy strzał oddałam, kiedy skończyłam studia – 17 lat później. Wtedy przeniosłam się z rodzinnego Vermont do Lake Placid. Zakwalifikowano mnie do narodowego programu rozwoju biatlonu. Przez ostatnie trzy lata startowałam w pucharze IBU. Ten sezon to mój debiut na najwyższym, światowym poziomie.
Wyniki Susan Dunklee w sezonie 2011/2012:
Indywidualny
Oestersund (SWE) 45
Sprint
Oestersund (SWE) 28
Pościogowy
Oestersund (SWE) 32
Sprint
Hochfilzen (AUT) 37
Pościogowy
Hochfilzen (AUT) ??
Z wysokości nartorolek wypada mi tylko trzymać kciuki za Susan w dzisiejszym biegu pościgowym.
PS. Już po biegu. Niestety Susan zajęła w nim 43. miejsce w gronie pięćdziesięciu trzech zawodniczek. Wpływ na to miały dwa pierwsze, fatalne strzelania. Amerykanka popełniła wtedy 6 błędów. Jak przyznała po biegu, w wiadomości wysłanej do “Z wysokości nartorolek”, stało się tak głównie z powodu braku doświadczenia: “nie potrafiłam się skupić przez natłok rzeczy dziejących się wokół mnie. Po prostu się rozproszyłam”.
Posted on 10/12/2011, in BIEGI NARCIARSKIE, nie ma kategorii. Bookmark the permalink. 1 komentarz.
“Rodzice uprawiali tą dyscyplinę na studiach”
“Tę dyscyplinę” panie redaktorze.
Ech…..