Archiwa miesięczne: Luty 2012

POWRÓT KRÓLA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

 

 

REJTERADA KADROWICZÓW

W ostatnim czasie miałem sporo obowiązków. Z tego powodu zamilkłem na jakiś czas. Wracam wraz ze sztafetą mieszaną. Po ciuchu liczę na to, że w tej konkurencji zdobędziemy w Ruhpolding medal. Zapewne zdążyliście zauważyć, że widzę biatlonowy świat w różowych barwach. Tomasz Sikora, moi mili, wróci na niemiecki czempionat w formie, i wraz z dwójką naszych pań oraz celnie strzelającym Krzysztofem Pływaczykiem, zdobędzie w Ruhpolding medal! O tak! Nie bójmy się słów! Sztafeta mieszana to konkurencja traktowana nieco po macoszemu. Najwięksi odpuszczają ten start. Liczę na to, że któryś z norweskich, niemieckich, rosyjskich, francuskich lub szwedzkich gigantów w Ruhpolding będzie oszczędzał siły na późniejsze starty. “Miksty” odbędą się inaugurację mistrzostw, zdobędziemy medal a potem będzie już tylko lepiej! Na korzyść naszej drużyny działa dzisiejszy wynik. Nie przejęzyczyłem się. Nadzieja i presja będzie mniejsza a więc szanse większe. Jednak do meritum, nie o tym miał być ten wpis.

Zginął Zbyszek!

Na lotnisku w Helsinkach, gdzie nasi zawodnicy mieli przesiadkę w drodze do Kontiolahti, Zbyszek wraz z nartami, kijami oraz torbą z rzeczami Weroniki Nowakowskiej-Ziemniak, zrejterował z naszej kadry! Podobno dezerterzy przestraszyli się arktycznych mrozów. Weronika Nowakowska-Ziemniak mówiła, że warunki w Finlandii są nieludzkie! Przez wysoką wilgotność powietrza, przy minus 17 stopniach ma się wrażenie, że jest minus 30! Zbyszek jednak dość szybko stęsknił się za zawodniczką, i już po kilkudziesięciu godzinach wrócił do kadry. To nieco działa na jego korzyść! Narty i kije dotarły trochę później. Weronika starała się zbagatelizować sprawę, mówiła, że Zbyszek wybrał się na wakacje. Nie! Panie Zbyszku to była zwykła dezercja, a to grozi poważnymi konsekwencjami! Od dzisiaj Pani Weronika musi codziennie puszczać Zbyszkowi najgorszą piosenkę w historii muzyki popularnej pt. Gdzie jest kuxxx Zbyszek? Słuchanie tego, to absolutna katorga, więc, z uwagi na szacunek dla czytelników, nie zamieszczę żadnego odsyłacza. Masochistów zapraszam na YouTube.pl. Pisałem o okolicznościach łagodzących! Oskarżony dość szybko zrozumiał, że to był błąd i wykazał skruchę. W związku z tym proponuję ugodę! Nikt nikomu nie każe słuchać tego muzycznego potwora, ale od jutra, aż do końca sezonu, Zbyszek i narty spisują się bez zarzutu, a w Ruhpolding widzimy medal na szyi Pani Weroniki!

   PS. Akta sprawy na “fejsbukowej” tablicy “fanpejdza” Weroniki Nowakowskiej-Ziemniak

Mistrz bierze kąpiel samotnie

Pucharowa runda w Anterselwie była dla Norwegów najgorszą od 2005 roku – wtedy ostatni raz ani jeden z reprezentantów i reprezentantek tego kraju nie stanął na podium. Na domiar złego męska sztafeta zanotowała najgorszy wynik od 2002 roku, kończąc bieg rozstawny na odległym 11. miejscu. W Oslo wszystko miało się odmienić. W czwartek stadion niemal szczelnie zapełnił się dziećmi ze stołecznych szkół, które miały zapewniony darmowy wstęp na zawody. Dziesiątki tysięcy młodych norweskich oczu zobaczyły, że

Tarjei Boe

wciąż spisuje się znacznie poniżej oczekiwań. W czwartkowym sprincie spudłował trzykrotnie, i uplasował się na odległy 28. miejscu. Biegowo uzyskał 17 wynik – słaby, ale mieszczący się w tegorocznej normie biatlonisty. 24-latek nie ma zielonego pojęcia z czego wynika jego słabsza dyspozycja. Boe na łamach norweskich gazet przyznał, że na początku stycznia zdał sobie sprawę, że nie jest najlepiej przygotowany do sezonu. Wtedy zabrał się do jeszcze cięższej pracy, ale jak do tej pory… nie przyniosła ona rezultatów.

Czuję, że zrobiłem to co powinienem zrobić, ale w czasie zawodów wszystko szlag trafia. Muszę przygotować się jeszcze lepiej.

- powiedział w rozmowie z dziennikarką VG. Ubiegłoroczny zdobywca Kryształowej Kuli dzień przed zawodami był pełen nadziei. Podkreślał, jak ciężko trenował ze Svendsenem i pozostałymi kolegami z reprezentacji w Lillehamer, czego efekty muszą być widoczne już w Oslo. Cytowana wyżej gazeta VG, w tym samym tekście, przypomina, że

Emil Hegle Svendsen

i Boe są nie tylko rywalami, ale przede wszystkim także wielkimi przyjaciółmi. Niemal cały czas spędzają w swoim towarzystwie: razem mieszkają, razem jedzą, razem trenują, razem śpią i wspólnie przechodzą kryzys formy.

 Svendsenowi brakuje przede wszystkim pewności na strzelnicy – biega bardzo dobrze. W sprincie w Oslo był najszybszy na trasie, ale dwa razy spudłował, i rywalizację ukończył na najniższym stopniu podium. Dziennikarze w Norwegii zastanawiają się, czy u podstaw słabej dyspozycji nie leży specyficzny styl bycia obu zawodników. W opinii jednych są wyluzowani, dzięki czemu w norweskiej drużynie panuje wyjątkowo dobra atmosfera.

W opinii drugich zawodnicy zbyt małą uwagę poświęcają biatlonowi, i nie jest to zarzut tylko pod adresem Boe i Svendsena.

Wszystko spokojnie obserwuje

Ole Einar Bjoerndalen.

Legendarny biatlonista woli kąpać się bez koleżanek z reprezentacji.

Często też przygotowuje się poza kadrą, i być może dzięki temu – jako jeden z nielicznych – konsekwentnie eliminuje mankamenty swojej dyspozycji. OEB w sprincie był piąty mimo, że musiał pokonać dodatkowe 150 metrów. Po zawodach w rozmowie z dziennikarzami przyznał:

Jestem bardzo szczęśliwy! Po raz pierwszy od dawna miałem bardzo dobry czas ostatniej rundy.

Bjoerndalen na tym odcinku trasy przegrał tylko ze Svendsenem. Na całej 10 kilometrowej trasie szybsi od Norwega byli tylko: Martin Furcade, Peiffer i wspomniany Svendsen – a to najlepszy dowód na to, że mając 39 lat można notować zwyżkę formy, Panie Tomaszu.

.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 25 other followers